Kamilowski Menu

Permalink:

5 filmów, które uczą empatii – filmowa lekcja wrażliwości.

2687948343_422df02b99_b

Empatii można uczyć na wiele sposobów. Poprzez tłumaczenie działań innych osób, a także dlaczego ludzie reagują na pewne zachowania tak, a nie inaczej. Istotny jest także dobór słownictwa i zwrotów przy dziecku, aby uczyć je co znaczą emocje, których odczuwa. Przede wszystkim najważniejsze jest pokazywanie małym draniom, co jest dobre, a co złe. To jak dla mnie i tak jest teoria, którą dopiero z czasem będę mógł praktykować na mojej córce. Wymyśliłem jednak, że jeśli dziecko jest starsze możemy posiłkować się filmem jako pomocą naukową. I tak przedstawiam listę 5 filmów, które moim zdaniem mogą wpłynąć na wrażliwość zarówno młodego jak i starszego pokolenia. Wszystko utrzymane w lekkim i żartobliwym tonie.

 „Gwiazd naszych wina” reż. Josh Boone

gwiazd-naszych-wina-film-600x375

(kadr z filmu)

  W ubiegłym roku znajoma kazała mi obejrzeć ten film twierdząc, że na pewno mi się spodoba. Z pewną dozą nieśmiałości, aczkolwiek i nutą ciekawości skorzystałem z dobrodziejstw internetu i stało się. Film prosty w obsłudze, ale za to emocji w nim więcej, niż po tysięcznym odcinku „M jak miłość”. Trochę idealizacji najważniejszych wartości w życiu człowieka, trochę szablonów, które pomimo wszystko są dobrze zmontowane przy użyciu bardzo pozytywnych barw spod których nawet w momentach tragedii wydostają się odrobiny humoru. Bardzo ładna historia z przesłaniem dla całej rodziny.

Nie zabijają, dopóki ich nie zapalisz (o papierosach) – powiedział, kiedy samochód zatrzymał się przy nas. – A ja nigdy żadnego nie zapaliłem. Widzisz, to metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał.

Świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń.

„Nietykalni” reż. Olivier Nakache i Eric Toledano

Bez tytułu

(kadr z filmu)

   Ta historia wydarzyła się naprawdę. Niezwykła opowieść o nietypowej przyjaźni milionera z kryminalistą wynikiem której obaj bohaterowie uczą się postrzegania życia na nowo. Jest to jedna z tych opowieści dzięki której wycierasz łzy… ze śmiechu. Inteligentne poczucie humoru, świetna muzyka, bezpretensjonalna historia. Po obejrzeniu tego filmu samopoczucie poprawi się na długo pokazując przy tym, że nawet w beznadziejnych sytuacjach nie warto załamywać rąk, a szklankę należy zawsze postrzegać jako w połowie pełną, a nie pustą. „Nietykalni” to obraz, który nie epatuje moralizatorstwem, a jego przesłanie jest schowane pod otoczką niewybrednego humoru. Coś niezwykłego.

3. „Lepiej być nie może” reż. James L. Brooks

227278.1

(kadr z filmu)

   Historia człowieka, który zupełnie nie jest przystosowany do życia w społeczeństwie (w tej roli genialny Jack Nicholson) „dzięki” swojej chorobie wydumanych dziwactw. Tak jak i w przypadku „Nietykalnych” tak i „Lepiej być nie może” jest komedią, która stawia nie tylko na mądry humor (+ kilogramy ironii i uszczypliwości), ale także na ukrytą pod nim wrażliwość. Przedstawiona w filmie historia bawi i zaskakuje widza fabularnymi meandrami nie pozwalając oderwać się od seansu. Obraz Brooksa uświadamia nam, że karma istnieje i to co uczynimy (dobro/zło) zawsze do nas wróci. Jak ja bym chciał w coś takiego wierzyć…

 

Nie przeciągajmy rozmowy. Aż tak bardzo się nie lubimy.

Niektórzy mają wspaniałe, miłe wspomnienia, znad jezior, pełne jachtów, przyjaciół, sałatki z makaronem. Żadne z tu obecnych, ale sporo osób ma takie wspomnienia. Zabawa, sałatka. Cierpisz nie dlatego, że dostałeś w kość. Wkurza cię to, że inni nie dostali.

4. „Odlot” reż. Pete Docter

odlot-zdjecie

(kadr z filmu)

   Surrealistyczna opowieść prosto ze studia „Pixara”, czyli podróż latającym domem do owianej tajemnicą krainy w Ameryce Południowej. Historia zaczyna się bardzo nietypowo jak na standardy amerykańskich bajek, czyli widz na dzień dobry otrzymuje emocje o fioletowym zabarwieniu. Jednak z każdą minutą oddźwięk filmu już się zmienia i te kilka smutnych łez przeistacza się w wyprawę pośród chmur dobrego humoru. Ta produkcji mówi o trudnych problemach bez zbędnej powagi i patosu. Samotność, przyjaźń, a także jesień naszego życia to główne wątki tej pięknej animowanej opowieści. W jakiejś recenzji przeczytałem, że ten film pokazuje w jaki sposób starsza osoba powinna zmieniać swoje poglądy, ale rzeczywistość jest moim zdaniem znacznie bardziej brutalna i takie przypadki raczej nie występują. Niebanalne 96 minut, gdzie nie ma czasu na nudę.

  „Proszę Ciebie, zostań moim jeńcem”

„To jest moja niewola, a Ty w niej jesteś, dlatego na Ciebie skaczę!”

5. „Marley i ja” reż. David Frankel

74da7fe2001f300e509fbb3b

(kadr z filmu)

   Film którego nie pozwalam oglądać mojej żonie. Nie ma takiej możliwości. Już na wstępie zaczyna płakać, gdyż wie jaki będzie finał przygód głównego bohatera. Jest to cudowna opowieść o wyższości psów nad kotami, a zwłaszcza najważniejszych przedstawicieli szczekającego gatunku, czyli żebradorów. W sumie ten film powinien nosić tytuł „Marley. Lekcja pokory” lub „Marley. Cierpliwość dla zaawansowanych”, gdyż idealnie pokazuje co znaczy mieć takiego bydlaka w domu. Nie ma co ukrywać, ale nie jest to film dla wszystkich. Pewien gatunek ludzi może czuć irytację oglądając szalonego Marleya, ale nie wszystkim się przecież dogodzi. „Marley i ja” to obraz uczący wrażliwości innego rodzaju, gdyż pokazuje jak wygląda więź na płaszczyźnie człowiek – zwierzę, która nie ma nic wspólnego z racjonalnością, a ma miejsce jedynie na drodze serca.

„Na świecie nie ma lepszego psychiatry od szczeniaka liżącego cię po twarzy”

„Psu niepotrzebne są luksusowe samochody,
wielkie domy, czy ciuchy od projektantów.
Patyk nasiąknięty wodą wystarczy w zupełności.
Pies nie dba o to, czy jesteś bogaty, czy biedny…
bystry czy tępy, mądry czy głupi.
Oddaj mu swoje serce, a on odda ci swoje.
O ilu ludziach można to powiedzieć?
Ilu ludzi może cię uczynić rzadkim, czystym i wyjątkowym?”

fot. główna – Biblioteca de Arte;

Inline
Inline