Kamilowski Menu

Permalink:

Alergia na dzieci

lubic

Alergia na dzieci. Krzyk, płacz, natrętność, kopanie po kostkach, tupanie, szczypanie, turlanie się po podłodze, upierdliwing… to na pewno nie twoje dziecko, ale takie widzisz codziennie na ulicy, w sklepie, u siostry czy w szkole lub przedszkolu. Wtedy też stan szewskiej pasji ciebie dopada i masz ochotę wyjść z siebie i stanąć obok. Gdy znikają z twojego pola widzenia to czujesz ulgę i jakby kamień spadł ci z serca, bo nie trzeba będzie tłumaczyć się na komendzie. Czujesz jak łaska boska przedziera się przez twoje trzewia. Usłyszysz z daleka delikatny płacz i znowu dreszcze przechodzą przez ciebie. Trauma. Czy wiesz czemu obce dzieci denerwują nas tak bardzo i dlaczego ich nie lubimy?

Dlaczego nie lubimy dzieci?

Oto kilka przykładów.

Tester

Jakiś czas temu idąc chodnikiem, od tak prosto przed siebie, wyminąłem panią idącą z 8-9 latkiem. Niby nic wyjątkowego. Jednak w momencie, gdy zajmowałem już pierwszą lokatę młody postanowił mnie wyprzedzić. Nadal nic wyjątkowego. Smark jednak wykombinował sobie, aby iść centralnie przede mną, a następnie zwolnił kroku i tym samym zmusił mnie do identycznego tempa co on. Obracam się na panią matkę, a ta gaworzy w najlepsze przez telefon i uśmiecha się do mnie. Pięknie. Chcę wyprzedzić smarka, a ten znowu przyśpiesza i idzie ścieżką, którą sobie wytyczyłem. Trwało to dłuższą chwilę, a matka nie była zupełnie zainteresowana tym co się dzieje. Wziąłem w końcu młodego za chabety i wrzuciłem w krzaki. Matka podbiegła z krzykiem to i ją wrzuciłem…

Wolne elektrony

Będąc kiedyś w restauracji typu fast food, usiadłem spokojnie do stołu i zacząłem konsumować. Czasami mam taką potrzebę i nic z tym nie zrobisz. Biegam po 10km, więc jestem usprawiedliwiony. Ale do rzeczy. Stolik obok siedziały dwie pary i 4 dzieciaków razem z nimi. Z racji nabytej odporności, dwulatki czynią cuda, jakoś specjalnie nie zwracałem uwagi na biegające pacholęta. Gdy jednak czas tak mijał pomyślałem sobie, że jeżeli przy którymś ze stolików siedzą ludzie, którzy myślą o potomstwie to szybko wybiją sobie ten pomysł z głowy. Harmider, wrzask, wszędzie smarków pełno, czyli najpiękniejsze chwile rodzicielstwa. Dla niedoświadczonych jest to zapewne jedna z egipskich plag. Niż demograficzny na pewno się pogłębi przez takie sytuacje… W każdym razie moja cierpliwość w pewnym momencie dotarła do linii mety i akurat wtedy wszystkie dzieciaczki pobiegły do toalety. Chwila spokoju, która mogłaby trwać wieczność. Dlaczego by nie? Obok drzwi od wuce stał mop… nie zastanawiając się długo zblokowałem nim klamkę. Gdy wychodziłem 10 minut później rodzice Fantastycznej 4 nie mieli jeszcze świadomości o tym co się stało…

No dobrze. Zarówno ten drugi akapit jak i ten trochę niżej są jak najbardziej prawdziwe.. za wyjątkiem puenty, która wydawała się wtedy najlepszym rozwiązaniem. Jednak skoro jestem bystrzejszy od przeciętnego buraka to dałem sobie na luz. Przejdę jeszcze do trzeciego przykładu.

Dziecko-lep

Nie znam takiego dziecka osobiście, ale opowiadała mi o takowym koleżanka. Wybrała się kiedyś do swoich znajomych, którzy mieli uroczą 5 latkę. Dziewczynka od progu uznała, że gość, który właśnie przybył jest najfajniejszy na świecie. Nie dość, że jej nie odstępowała na krok, to notorycznie rzucała jej się na szyje, gładziła po włosach, całowała w policzek… a rodzice uważali, że to jest słodkie. I tak ponoć przez godzinę, bo biedaczka powiedziała, że nie zdzierży tak ‚sympatycznej’ gościny. W między czasie też dowiedziała się, że dziecko lgnie tak to wszystkich..

Każdy z nas ma inną tolerancję na dzieci. Jeśli chodzi o krew z naszej krwi to granica na pewno jest przesunięta i cierpliwość w tym przypadku to głęboki stan zen. Ewentualnie to już nie cierpliwość, a obojętność..  Hm, poważnie wkurzają ciebie dzieciaki? To ja ci powiem -> Odczep się od nich. Dlaczego?

Dzieci potrafią być jak pies spuszczony ze smyczy, czyli lecą gdzie popadnie i pogryzą każdy kapeć. Brak reakcji = brak granic. Nie wiń 5 latka kuzynki, że wchodzi ci na głowę, tylko opierdziel tą matkę od stóp do głów (albo kulturalnie z nią porozmawiaj) za to, że nie widzi braków wychowawczych u swojego dziecka. Najwyżej to będzie wasze ostatnie spotkanie. Przelewanie frustracji ‚na skutek’ jest mizerne dlatego przyczep się ‚przyczyny’. Później nie ma się co dziwić, że z pierwszego przykładu możemy wyhodować irytujący fragment rzeczywistości, z drugiego bezczelny i nadpobudliwy element, a z ostatniego wiotką i sfrustrowaną istotę. Dzieci mają to do siebie, że w ich jestestwo jest wpisane łamanie schematów i przekraczanie granic decybeli czy kultury osobistej. Rzecz w tym, aby ta granica nie znikała za horyzontem i tu jest rola rodzica, by naprowadzać pacholę na odpowiedni kurs.

Może tego nie wiesz, ale tak naprawdę nie denerwują ciebie dzieci tylko ich rodzice, którzy uważają zachowanie swoich pociech za naturalne. Rodzice, którzy nabyli już umiejętności radzenia sobie z wymuszonym wrzaskiem, krzykiem, płaczem, natręctwem i upierdliwością, w pewnym momencie zapomnieli (lub mają to gdzieś), że obok jest ktoś kto inaczej spogląda na twoją  fruwającą po świecie słodycz. Czasami warto pomyśleć, że obok na plaży leży małżeństwo, które wyrwało się na tydzień wakacji i chce mieć chwilę spokoju. Że stolik obok w restauracji pan chce się oświadczyć pani, a nasze dziecko krzyczące wniebogłosy nie pomoże jej odpowiedzieć „tak”. Wystarczy jedynie odrobiona wyrozumiałości i empatii.

fot. źródło

Inline
Inline