Kamilowski Menu

Permalink:

Co zrobić przy spotkaniu dzika, czyli przeżyj to sam

Co zrobić przy spotkaniu dzika

„Gdy ci dzik przebiegnie drogę nie mów, że to pech, posłuż się więc moim blogiem, abyś mi nie …”.  Jako człowiek internetu i człowiek lasu jednocześnie jestem winien światu kilku słów prawdy na temat świata przyrody, który mam za oknem. W ostatnim czasie praktycznie każdego dnia miałem okazję spotkać na swojej drodze wścibskiego odyńca lub bezczelną lochę (dosłownie, to żadna metafora). Wiem, że już kiedyś poruszałem temat dzikich świń biegających po polach, łąkach i lasach, ale nigdy w takim stopniu jak zrobię to dzisiaj. To będzie takie DIY, czyli co zrobić przy spotkaniu dzika.

Historia

Na początek jednak musimy się cofnąć do 2012 roku. Był kwiecień. Moja żona nie wiedziała  co spotka ją następnego dnia w pracy (a spotkała restrukturyzacja), a ja prowadząc ją w dzikie ostępy stogowskiego (dzielnica Gdańska) lasu nie miałem pojęcia, że zapamiętam ten dzień do końca mojego życia. Wychodziliśmy z plaży w miejscu, które doskonale znam z dzieciństwa, gdyż była to najkrótsza i najciekawsza droga ze wszystkich. Słońce lada chwila miało schować się za horyzontem, więc z każdym krokiem zleksza przyśpieszaliśmy, aby nie wpaść w żaden dół, który wykopali dziarscy odkrywcy bursztynu. Było całkiem przyjemnie. My zadowoleni z życia, a 7 miesięczny żebrador hasał pełen entuzjazmu od krzaczka do krzaczka. W pewnym momencie usłyszeliśmy łamanie gałęzi, głośne chrumknięcie, by dwie sekundy później w odległości około 20 metrów przed nami stanęło wielkie dziczysko, które miało z dobry metr w kłębie. Szczerze? Nogi się pode mną ugięły, gdyż dzik zamiast przebiec na drugą stronę drogi zaczął przyśpieszać w naszym kierunku… co było dalej? Za chwilę.

Pod koniec maja 2015 roku mijał już ponad miesiąc odkąd zaczęliśmy biegać z żoną. Z każdym kolejnym wypadem do lasu zwiększaliśmy dystans. Tego pamiętnego dnia postanowiliśmy zmienić trasę i nie biec już wokół jeziora, a śmigać na wysokości domków letniskowych przy plaży. I było wspaniale. Oboje radośnie przemierzaliśmy knieje, a za nami dzielnie podążał żebrador. Do 2 kilometra nic nie zapowiadało, że Hitchcock zacznie pisać nam biegowy scenariusz, czy też że przed oczyma będę miał zajawki z mijającego życia. Na wysokości terenów turystycznych bez żadnych obaw i kompleksów skręciliśmy na drogę prowadzącą do plaży, by kilka sekund później usłyszeć krzyk mojej żony „Uważaj dzik!”. Początkowo widziałem jedynie cień mknący między zaroślami, a po chwili przed nami w odległości około 30 metrów leci brązowa świnia i chrumkocze złowrogo. Już nie taka wielka jak poprzednio, ale frustracja jaką czułem w tamtym momencie jest nie do opisania. Patrzę tylko jak biegnie na mnie i… Ale to za chwilę.

Jeśli te dwie mrożące krew w żyłach historię sprawiły, że twój poziom zmartwienia o mnie lub moich trochę wzrósł to uspokajam, gdyż mamy się dobrze. Co było dalej to za moment.

Dziki. Co trzeba wiedzieć?

  • dorosły osobnik osiąga wielkość 1-2 metrów długości
  • długość życia: nawet do 40 lat
  • bardzo dobrze pływają
  • głównie jedzą rośliny/pędy/korzenie, aczkolwiek nie pogardzą padliną i resztkami ze śmietnika
  • w 2012 w Polsce było około 255 tysięcy dzików, gdy dwa lata wcześniej 118 tyś.
  • na lochy nie można polować od 16 stycznia do 14 sierpnia
  • młode najczęściej rodzą się na wiosnę i wtedy lochy bywają najbardziej agresywne
  • dziki mogą biec z prędkością około 50-55km na godzinę
  • największy znany osobnik to tzw. Hogzilla. Dzik miał 2,4 metra długości i ważył ponad 360kg.hogzilla

Kiedy dzik może zaatakować?

  • Tuż po narodzeniu młodych, czyli najczęściej na wiosnę (marzec – czerwiec), locha w obronie swojej dzieciarni nie jest naszym sprzymierzeńcem nawet gdybyśmy mieli worek ziemniaków na plechach. Dziki mają swój dystans ucieczki tzn. jeżeli uznają, że nie dadzą rady oddalić się z młodymi przechodzą do ataku.
  • W przypadku zranienia, ale dotyczy to głównie myśliwych, którzy nie wywiązują się należycie ze swojego zadania.
  • Gdy dzik jest osaczony i nie ma możliwości ucieczki. Wyobraź sobie sytuację, że idziesz radośnie wyrzucić śmieci, a że mieszkasz w blokowisku to musisz przejść się do wiaty z kontenerami. W miejscu tym zaś buszuje rodzina dzikowskich, która może jedynie opuścić lokal biegnąc przez ciebie…

 

11329910_977725498913188_2791449599694301221_nWracając do moich dramatycznych i mrożących krew w żyłach historii. Na pewno żyjemy, ale nasze życie jest teraz zupełnie inne. Doceniamy jego wartość i oddychamy pełną piersią, no bo przecież nie każdemu udało się przeżyć atak dzikiej bestii, a dobrze każdy wie jak skończył Robert Baratheon. Prawda jest taka, że najbardziej ucierpiał żebrador. Za pierwszym razem dzik dorwał go po 50 metrach i poturbował. Z racji tego, że miało to miejsce za zakrętem nie widzieliśmy tej sytuacji, chociaż po piskach, które było słychać wydawało mi się, że trzeba będzie biedaka pochować. Z tej bójki wyszedł w sumie obronną łapą i miał jedynie drobne skaleczenie na grzbiecie. W drugim przypadku nie było już taka kolorowo, gdyż Endal miał rozcięte podbrzusze co wiązało się z interwencją weterynarza, a sama rana goiła się dosyć długo. Ponoć gdyby dzik trafiłem kłem dwa centymetry dalej to byłoby po psie. Na zdjęciu zresztą widać biedaka po przebytym zabiegu. Na szczęście wszystko zakończyło się po naszej myśli, a Endal nie zamierza przestać szczekać na przechodzące przed domem dzikuny co czyni z wielką gracją i stylem.

Co zrobić przy spotkaniu dzika?

  1. W większości przypadków dziki mają nas w głębokim poważaniu więc najlepiej się nie przejmować tylko prewencyjnie nie wchodzić im w drogę.
  2. W przypadku, gdy dzik atakuje polecam wspiąć się na jakiś obiekt, co też uczyniłem z małżonką przy drugim ataku. Płot ośrodka turystycznego należał do nas, a żona o mały włos nie urwała skrzynki pocztowej.
  3. Przy pierwszym zaś ataku kiedy to nie mieliśmy, gdzie się schować, a sytuacja była mało komfortowa, krzyczeliśmy z małżonką ile nam matka natura siły w płucach dała. Dzik wtedy zatrzymał się, zaczął wycofywać, a po chwili zauważył psa na którego przerzucił swoją agresję.
  4. Jeżeli się wycofujesz to nie obracaj się plecami do dzika. Nie wykonuj żadnych gwałtownych ruchów.
  5. Biegający ‚luzem’ pies jest punktem zapalnym jeżeli chodzi o wywołanie agresji u dzików. Tak najprawdopodobniej było w naszych przypadkach. Dziki nie biorą ludzi za niebezpiecznych, ale ujadające i biegające za nimi psy traktują już jako zagrożenie. W okresie kiedy locha nie ma młodych ucieknie przed takim psem, jednak kiedy te się pojawią zrobi wszystko by warchlakom nic się nie stało.
  6. Chodząc w miejscach, gdzie są dziki warto zaznaczać swoją obecność (głośne rozmowy, łamanie gałęzi) co spowoduje, że dziki obdarzone czułym słuchem same oddalą się w bezpieczne dla nich miejsce. Znajomy, który miał też niejedno spotkanie z dzikami biega po lesie trzymając w sakwie pęk kluczy, który radośnie mu pobrzękuje.
  7. Gdy czytam fora łowieckie to widzę, że myśliwi polecają uskok w przypadku ataku, ale szczerze mówiąc nie wiem jak to jest możliwe przy biegnącym 50km na godzinę dziku.

A na koniec chcę ci pokazać ten oto film, który jest moim zdaniem balansowaniem na krawędzi, gdyż przy dobrym uderzeniu z tego wilczura nic by nie zostało. Jednak spokój nagrywającego i spacerowiczów jest moim zdaniem niezwykły.

 

fot. źródło

Inline
Inline