Kamilowski Menu

Permalink:

Czy moja córka musi być zołzą?

zouza

Usiadłem w salonie przy stole i zacząłem podziwiać moje dwie piękne panie siedzące na sofie. Jedna z tabletem szukała przepisu na Kwestii Smaku, a druga w komórce podziwiała „Finger family„. W pewnym momencie moja cudna i wspaniała żona spojrzała na mnie i miała pretensje o coś czego nie zrobiłem, chociaż kilkukrotnie mnie o to prosiła (jestem pewien, że powiedziała to raz i to w swoich myślach). Córka wtenczas podjęła temat i zaczęła pokrzykiwać „tata tata”. Na szczęście słabo skleja sylaby więc za mocno od niej nie oberwałem. Podejrzewam jednak, że za parę chwil będzie 2:1. Wtedy też naszła mnie myśl -> Czy moja córka musi być zołzą?

Kim jest współczesna zołza?

Teorii jest tyle ilu mężczyzn. Każdy z nas ma swoją definicję kobiety zołzy. Wiele osób łączy zołzing z PMSem, ale ja nie szedłbym, aż tak daleko, gdyż jest to zbytnie uproszczenie. Istnieje przy tym logiczny dowód, który wyklucza tę tezę, a mianowicie wiek. Chodząc do przedszkola znałem kilka takich panien co z PMSem nie miały nic wspólnego i już wtedy dawały mi ostro w kość. Też można iść dalej z tym wiekiem, czyli są panie, które ze swojego słownika dawno wykreśliły to pojęcie, a zołzing uprawiają czynnie i skutecznie. A zatem kim jest ta zołza? W moim przekonaniu jest to kobieta pewna siebie i przekonana co do swoich racji, co „czasami” przybiera skrajne formy. Potrafi być odporna na argumenty, ale robi to z wielkim wdziękiem i stylem. Następnie z wielką gracją umiejętnie przekuwa złość w focha, który uczy męską gawiedź cnoty zwanej anielską cierpliwością. Wśród zołz krąży taki żarcik:

– Jak wygrać kłótnie z kobietą?

– Rozpłakać się zanim ona to zrobi.

Zołzy intrygują swoim sposobem bycia, inteligencją i zaradnością. Nie dają się zamknąć w słoiku męskiej pychy i próżności, gdyż dla nich nie ma granic. Świat należy do nich nawet gdy tego nie wiedzą. Skoro przedstawiłem moje spojrzenie na zołzy to pora odpowiedzieć na kluczowe pytanie:

Czy wychowywać córkę na zołzę?

Wiem, że istnieje książka pod tytułem „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?”, gdyż jadąc ostatnio tramwajem widziałem panią, która czytała ten poradnik. W/w sprawiała wrażenie bardzo cichej, miłej i skromnej czyli rozumiem jej potrzebę skorzystania z tej pozycji. Wypracowanie jednak odpowiedniego poziomu zołzingu moim zdaniem wymaga wiele lat doświadczeń i praktyki, więc obywatelka będzie musiała przejść raczej jakiś szybki kurs. Wracając do meritum to nie mam pojęcia o czym dokładnie jest ta powieść i mogę jedynie domniemywać. Skoro jednak powstała to coś musi być na rzeczy i warto ten temat drążyć, a także zastanowić się czy nie manipulować córką, to znaczy wychowywać ją na małą zołzunię.

Nie da się ukryć, że kobiety posiadające ten szlachecki tytuł z łatwością odstraszają od siebie słabe jednostki. Ich sposób bycia jest tarczą na słabe charaktery, a nie chcę przecież  w przyszłości dla mojej córki wykastrowanego wymoczka tylko inteligentnego drwala, który jak będzie potrzeba to i jej dom zbuduje. Trzeba też zauważyć, że związki zołz są o wiele trwalsze. Partnerzy nie mają czasu myśleć o jakiś dziwnych skokach w bok, gdyż żona zawsze znajdzie im jakieś zajęcie. My musimy wiedzieć jak przetrwać w tym dzikim świecie, a nie rozglądać się na boki za przygodami. Nasze obecne życie to wielka przygoda!  Jako dowód niech świadczy fakt, że na przestrzeni lat większość związków, które znam, a się rozpadły to były te, gdzie kobiety stawiały na bycie głównie miłymi i sympatycznymi paniami(pazurki zostały dawno spiłowane). Czyżby zbieg okoliczności? Nie sądzę.

Zołzing = asertywność. O wiele łatwiej mojej córce będzie się wyplątać z kłopotliwych próśb i powiedzieć NIE, gdy opanuje bycie zołzą. Oczywiście nie przesadzajmy, bo zołza nie musi być burakiem w żółtych kaloszach, a samą asertywność może prezentować z wdziękiem i uprzejmością. Chciałbym, aby w przyszłości córek postępował zgodnie z własnymi przekonaniami i uczuciami oraz by żyła zgodnie z własnym systemem wartości. Nie ma co ukrywać, że bycie małą panną Z by jej to znacznie ułatwiło. Zdecydowanie lepiej być spójnym ze swoimi poglądami, niż tylko mówić to co chcieliby usłyszeć inni.

Nie chce posłusznej córki tylko rozumnej. Ona ma mieć swoje zdanie, a nie być minionkiem, który szuka swojego pana i władcy któremu pragnie służyć. Chcę by umiała bronić swoich racji i poglądów nawet kosztem tego, że niektórzy się od niej odwrócą i będą prychać pod nosem ‚co za zołza!’. Charakter i pazur ma mieć za swoją mamusią. Co czasami jest wielkim przekleństwem, ale dzięki temu czuję, że żyje i nie mogę narzekać na nudę. Na pewno nie spojrzę na nią krzywo w sytuacji, gdy zabraknie jej pokory o ile oczywiście idzie za tym wartość dodatnia.

I na koniec. Zołzy uwielbiają siebie i mają do siebie szacunek. Jak ktoś ma ciebie polubić jeżeli sam/a nie darzysz siebie sympatią? Oczywiście warunkiem jest brak skrajności, gdyż to potrafi być klątwa każdej panny Z.

 

zdjęcia by Julio Cesar

Jeżeli uważasz, że ten wpis przedstawia wartość dodatnią to czynisz mnie osobą szczęśliwą. Jeżeli zaś w przypływie pozytywnych fluidów postanowisz polubić mój profil, subskrybujesz mojego bloga i pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza to wiedz, że jestem Twoim fanem. Tym samym chcę Ci powiedzieć, że dajesz mi motywacje do dalszego działania oraz czuję się przez Ciebie doceniony. A co najważniejsze to stanowi dla mnie duże wsparcie. Dziękuję.

Inline
Inline