Kamilowski Menu

Permalink:

Dobrzy ojcowie w „Grze o Tron”.

dobrzy ojcowie w "Grze o Tron"

Motyw ojca jest dosyć mocno eksploatowany w „Pieśni lodu i ognia” Dżordża R.R. Martina. Jednak jest to głównie ciemna strona ojcowskiej mocy. Ta która czyni z dziecka niedowartościowanego człowieka z kompleksami, który gubi się poza granicami zdrowego rozsądku. Kompleksy, które nie tylko zjadają całą pewność siebie czy zdecydowanie, ale przepoczwarzają człowieka w szaleńca. Czynią go cynikiem wyzutym z wszelkiego rodzaju ideałów. Ojcowie z Westeros głównie zajmują się samym sobą i ich jedynym celem jest walka o władzę i wpływy. Taki był Tywin Lanister, Rosse Bolton, Craster czy Robert Baratheon. Czy wśród tych dewiantów wychowawczych znajdą się jednak dobrzy ojcowie lub osoby, które mają szansę takimi się stać? Czy w Westeros jest ktoś kto faktycznie wie czym jest rycerskie wychowanie?

Dobrzy ojcowie w „Grze o Tron”?

Samwell Tarly

samwell taly

Jak może być dobry ojcem skoro nie ma własnego potomka? Ano można co udowadnia Samwell Tarly w każdej decyzji, którą podejmuje. Posiada przede wszystkim cechę, którą ma każdy prawdziwy ojciec z krwi i kości, czyli na pierwszym planie, nie jest jego dobro i komfort, a dobro jego dziecka. Poza tym nie jest bohaterem z pobudek egoistycznych i na pokaz, a dlatego, że wymaga tego sytuacja. Być może się boi, być może łuk nie jest mu pisany, ale wie czym jest poświęcenie i odpowiedzialność. Cechuje go zdrowy rozsądek, którego nie posiadają czasami nowożytni ojcowie, a co dopiero ci z siedmiu królestw. I wiadomo, że nie jest ideałem w stylu Jona Snow, ale Tarly jest godny zaufania i można na nim polegać, a to przecież dla matki z dzieckiem jest ważniejsze. Podejrzewam, że w sytuacji kiedy los się już uśmiechnie do Sama i Gilly, to ta urodzi mu z pięć córek i dwóch synów. A co jeszcze istotne to sir Tarly jest inteligentny, bystry i zabawny, a te cechy czynią z niego ojca, który stanowi park rozrywki dla dzieci. Jest to mój zdecydowany kandydat na ojca numer jeden w krainie Westeros.

Eddard Stark

ned stark1

Pomimo, że dobry ojciec nie traci głowy to zrobię wyjątek dla Neda Starka, o którym już kiedyś pisałem w kontekście ojca idealnego. I gdyby to był bieg na 10km to Nedowi zabrakło, by około 100 metrów do zostania ojcem roku. Namiestnika północy zgubiła polityka i lojalność wobec przyjaciela, a tym samym uczyniła z niego ojca lekko wybrakowanego… o głowę. Jest to jednak jeden z lepszych ojczulków jakich widziało Westeros. Zastanówmy się przede wszystkim po czym ocenia się jakość rodzicielstwa? Odpowiedź jest bardzo prosta. Główne kryterium to moment wstąpienia przez dzieci w dorosłość. Jak wiadomo (na chwilę obecną) to młodym Starkom udaje się świetnie pomimo, iż niebywała klątwa spowija ich ród.  Dzieci Eddarda z całą pewnością znajdują się po dobrej stronie mocy, a tego pragnie każdy rodzic. Postępują z honorem, potrafią być samodzielne i mają odważne serca. Oczywiście posiadają swoje wady, ale kto ich nie ma? I tak w sumie gdyby Starkowie żyli by w Polsce to na konto wpływałoby im 2500zł miesięcznie i podejrzewam, że faktycznie te pieniądze przeznaczone by były na ich rozwój. Bran by pewnie dostał nowy łuk, Sansa być może nowy komplet do szydełkowania, a Arya poszłaby na kurs szermierki. Nic tylko brać przykład.

Davos Seaworth

Davos

Kolejnym z ojców Westeros z którego można brać przykład jest oczywiście Davos „Cebulowy Rycerz” Seaworth. A widać to w szczególności po jego relacjach z Shireen, czyli córką Stannisa Baratheona. Nie ocenia jej, nie krytykuje, a stara się wesprzeć i dać nadzieję na lepsze jutro. Skoro potrafi być taki dla obcej osoby to czemu z synami miałoby być inaczej? A tych cebularz ma siedmiu z czego każdy z nich bez przymusu obiera jego drogę. Faktem jest, że czterech z nich ginie w bitwie o Czarny Nurt, ale Westeros rządzi się dosyć brutalnymi prawami, które przetrzebiły już nie jedną rodzinę i Davos w tej kwestii nie ma zbyt wiele ma do powiedzenia.  I być może serial nie pokazywał uczuć, którymi senior Seaworth darzył swoich synów, tak w książce po pamiętnej klęsce, gdy udaje mu się cudem przeżyć i wypływa na skalistej wyspie, wyraźnie można odczuć jego smutek po utracie potomstwa. Część z tej miłości jest później przelana na Shireen i ciekawe co by się stało w sytuacji, kiedy Davos poznałaby dokładnie jej los, a Stannis nie skończyłby jak skończył. Sir Cebula ma oczywiście kilka wad, a zwłaszcza jedną czyli specyficzne poczucie humoru. Kto o zdrowych zmysłach wybiera na swój herb cebulę, a tym samym naraża na śmieszność swoje dzieci?

Doran Martell

doran martell

Być może nie wiemy o nim sporo, ale wystarczająco wiele by stwierdzić, że należy do ludzi serdecznych i ceniących pozytywne wartości. Fakt, że nie potrafi przewidzieć oczywistej zdrady nie zmienia tego, że należy do grupy mężczyzn, którzy swoim charakterem spełniają wymogi do zostania dobrym ojcem. Jest zdroworozsądkowy, cierpliwy i nie podejmuje pochopnych decyzji co daje mu szanse na sukcesy wychowawcze. Przekłada kompromis ponad zemstę, gdyż chce aby jego syn oraz cały lud żył w spokoju. Widzimy, że bez problemu akceptuje wybory swojego potomka i jest wielce tolerancyjny. Czego chcieć więcej? Tylko, że to jest wersja serialowa. Czytając sagę Martina wiemy, że Doran miał trójkę dzieci z czego najstarsza córka Arienne sprawia Martellowi dosyć duże problemy wychowawcze stając na czele spisku, który być może nie był przeciwko niemu, ale na pewno nie po jego myśli. Teraz już dokładnie nie pamiętam, ale w odróżnieniu od serialu w powieści ten bohater jeszcze żyje, a zatem być może od Martina dowiemy się czegoś o jego rodzicielskich umiejętnościach.

Mance Tyrell

mace tyrell

Ojciec Lorasa i najpiękniejszej kobiety Westeros, czyli Margaery. Trochę ciapowaty, trochę wycofany, ale nie może być inaczej, gdy jego matką jest tak silna kobieta jak Królowa Cierni. Wygląda jak paw na imprezie rodzinnej, ale pomimo wszystko to ciepły i wrażliwy człowiek o gołębim sercu dla którego rodzina jest najważniejsza. Jego marzeniem jest uczynić córkę królową, co czyni z całkiem niezłym skutkiem, aczkolwiek ta władza wychodzi całej rodzinie bokiem. Z drugiej strony co to za facet, który wydaje córkę za Joffreya, ale kto mógł wiedzieć, że młody Baratheon jest chodzącym koszmarem lubującym się w torturach? Mace wygląda trochę na osobę, która intelektualnie jest o jeden krok za wszystkim, ale wierzę, że to tylko pozory i celowy zabieg Martina. I czy nie jest to poczciwa mordka? U takiego człowieka nie widać pierwiastka złej mocy, co skutecznie też przekazał swoim potomkom. Do chwili obecnej u jego dzieci nie widać przejawów zepsucia i zgnilizny (chyba, że ktoś liczy wybory Lorasa, ale to już temat na inną rozmowę) i ufam scenarzystą, że tak zostanie do ostatniej strony powieści, czy sekundy serialu.

Oberyn Martell

Oberyn Martell

Szukanie pozytywnego lica ojców w Westeros to nie lada wyzwanie. Weźmy na przykład takiego Oberyna. Ponoć spłodził 8 córek z czego serial pokazuje jedynie trzy, bo reszta przekraczała granice dobrego smaku. I co o nich wiemy? Silne, zdecydowane i mające świadomość, że jeżeli chce się coś w życiu osiągnąć to trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Czy to nie jest dobre ojcostwo nauczyć dziecko samodzielności? Gdyby tylko książę Dorne poświęcał córkom więcej czasu to być może nie mordowałaby innych z takim okrucieństwem i pasją, a ich lubieżność ograniczałaby się jedynie do wybranych.. a tak? Nauczył je wszystkiego za wyjątkiem cierpliwości, opanowania i umiaru. Dodajmy, że córki kochają go tak mocno, że wypowiadają wojnę Królewskiej Przystani co uczyniłoby Czerwoną Żmiję szczęśliwym i dumnym ojcem.

fot. kadry z serialu

Inline
Inline