Kamilowski Menu

Permalink:

Filmowa prawda o rodzicielstwie w 6 aktach

20011144414_a55d257264_kCała prawda o byciu rodzicem!

Znalazłeś ukochaną lub znalazłaś ukochanego? Cieszysz się kochaniem i kochasz ten stan uniesienia? Ok, podzielam Twoją radość. Z czasem związek ewoluuje i zaczniesz się zastanawiać nad modelem 2+1/2/3/4…. A masz pojęcie jak to jest mieć dziecko i być matką lub ojcem? Kiedy dochodzi do tego momentu w Twoim życiu, że czujesz się gotowym do tej roli, to zaczynasz czytać podręczniki, wypytujesz się znajomych jak to jest, czytasz blogi parentingowe, aby poczuć chociaż namiastkę tego co Ciebie czeka w niedalekiej przyszłości. Dzisiaj postanowiłem Ci pomóc! Zapraszam Ciebie do listy 6 „dokumentalnych” filmów dotyczących rodzicielstwa, czyli metafory i hiperbole.

1. „Jurassic world” reż. Colin Trevorrow

JURASSIC-WORLD-15-1940x1042fot. kadr z filmu

Na początku wszystko jest pięknie. Kolorowo, fascynacja, brontozaury pasące się na łące. Cud miód i orzeszki. Masz kontrolę nad tym co się dzieje w Twoim pięknym świecie. Pamiętaj, Twój szkrab jest niczym mały i niepokorny raptor ‚Blue’. Siłą rzeczy wiesz, że kiedyś będziesz musiał go wypuścić w wielki świat niebezpieczeństw. I tak w pewnym momencie wybieracie się na polowanie.. tzn. na wycieczkę. I ten mały „Blue”, kosztem Twojej osoby, poznaje swojego guru, nowy autorytet który zmienia jego postrzeganie świata – Indominus Rex! Jednak nie jest tak źle jakby się wydawało. Blue niesie za sobą trochę zniszczenia, ale na końcu okazuje się, że dobre wychowanie odnosi skutek i raptuś odwraca się od zła. Wszystko kończy się happy endem i gad nie zjada rodziców. Czyż to nie piękne?

2. „Skazani na Shawsank” reż. Frank Darabont

„Prison Break”; scn: N. Santora, P. Scheuring

kompfot. okładunie

Dwie propozycje w jednym punkcie. Rodzicu jesteś niczym Andy Dufresne lub Michael Scofield, a rodzicielstwo to twoje własne i kolorowe więzienie. Do ‚ośrodka wypoczynkowego’ trafiasz za niewinność (czyt. „Ale jak to? To nie ja!) lub na własne życzenie. I tak samo jak bohaterowie NIE PODDAJESZ SIĘ! Nie czekasz do końca odsiadki tylko opracowujesz plan jak uciec! A to nie jest łatwe. Musisz być cierpliwy i konsekwentny, bo nie chcesz przecież niańczyć swojej pociechy do jej 40 urodzin?

A tak swoją drogą to „Skazani na Shawshank” jest na mojej liście top 10 filmów. Scena w której Tim Robbins puszcza więźniom muzykę z gramofonu jest niesamowita!

3. „W pogoni za szczęściem” reż. Gabrielle Mucino

w pogonifot. okładunia

Jedyny ‚normalny’ film na liście, który jest oparty na faktach. Rodzicielstwo często bywa pościgiem za lepszym życie dla naszych dzieci i jesteśmy gotowi zaryzykować wiele, aby odnieść dla nich sukces. Czy jest to dobra droga? Bycie rodzicem też idealnie wpasowuje się w tytuł tego filmu, czyli gonimy szczęście, które chcemy przekazać swojemu dziecku. I tak jak w tej produkcji, często tą pogoń utożsamiamy z karierą i lepszymi zarobkami zapominając co jakiś czas, że liczy się bliskość i empatia. Scena w której Will mówi swojemu synowi, aby dał sobie spokój z marzeniem o karierze koszykarza jest na to idealnym przykładem.

4. „Złap mnie jeśli potrafisz” reż. Steven Spielberg

Zlap-mnie-jesli-potrafisz_Steven-Spielberg,images_big,21,5903570126574fot. okładunia

Dziecko gonisz przez całe jego dzieciństwo i jeden dzień dłużej. Ono znajduje multum sposobów, by się Tobie wywinąć co robi z mniejszym i większym skutkiem. Ile frustracji przeżywasz przez swej pociechy kombinacje to Twoje. Przy okazji jesteś pełen/pełna zdumienia jak ono to robi i czasami nawet odczuwasz z tego powodu dumę. Koniec końców dzięki determinacji i upartości dopadasz drania, a on ku zaskoczeniu idzie z Tobą na współpracę i zostajecie: friends 4 life.

5. „Obcy. Ósmy pasażer Nostromo”  reż. Ridley Scott

osmyfot. okładunia

Czy trzeba pisać dlaczego? Dzieci nie biorą się z kapusty.. Ja się trochę córki przestraszyłem przy naszym pierwszym spotkaniu. Pewnie jakby był syn to bym zemdlał.. Jak nie wiesz czy  chcesz dzieci, czy chcesz uczestniczyć przy porodzie to obejrzyj jeszcze raz ten film, bo to naprawdę genialne kino grozy.

6. „Armagedon” reż. Michael Bay

armagedonfot. okładunia

W 1998 roku Michał Zatoka musiał się chyba dowiedzieć, iż jego żona jest w ciąży. I tak jak się czuł takie kino nakręcił. Uznał, że w jego życiu pojawia się kataklizm na horyzoncie. Oczywiście wiedział, że życie nie jest proste czego metaforą jest platforma wiertnicza, aczkolwiek ma słodkie przebłyski – patrz młoda i powabna Liv Tyler. Od momentu pojawienia się asteroidy, która ma zniszczyć świat (tłumaczenie: dziecko przychodzące na świat ma zniszczyć spokój ducha:)) zaczyna się wielka przygoda. Bohaterowie przygotowują się zarówno psychicznie jak i fizycznie do dnia sądu, czyli tak jak prawdziwi rodzice czytają, chodzą do szkoły rodzenia czy też czytają mojego bloga… Zawsze chętnie pomogę! Pytaj śmiało! I tak przychodzi ten dzień. Lądowanie w szpitalu asteroidzie. Myślisz, że śmierć Bruca to coś złego? O nie. To jest metafora, że stare piękne życie odchodzi w niepamięć, ale przyjdzie nowe, które będzie jeszcze lepsze.

Czy istnieje ktoś kto nie płakał jak Bruce uratował życie Bena? Ja ryczałem jak bóbr!

fot. źródło

Inline
Inline