Kamilowski Menu

Permalink:

Gdzie mama nie może, tam tatę pośle.

15563172772_0b4cd0fa7d_k

Rodzicielstwo jest jednym z piękniejszych wątków życia, a zwłaszcza, gdy mamy możliwość dzielenia go z drugą osobą. Rola matki i ojca do pewnego momentu była bardzo ustabilizowana, jednak w pewnym punkcie na osi czasu doszło do rewolucji i nasze pozycje zostały wymieszane. Jeżeli te przetasowania są powiązane z naszymi wyborami to jestem jak najbardziej za. Pewne rzeczy jednak nie powinny się zmieniać, a mianowicie to my ojcowie powinniśmy być „czynnikiem ryzyka” przy wychowaniu naszych dzieci. A co przez to rozumiem to zaraz wytłumaczę.

Ojcowie walczcie o swoje prawa!

Trochę we mnie starego słowiańskiego ducha. Dlaczego? Wychodzę z założenia, że mamy powinny być tą wrażliwą i delikatną stroną wychowawczą, podczas gdy ojciec powinien pokazywać dziecku surowy i dziki świat, a przy tym uczyć je hartu ducha i ciała. Przecież odpowiedzialny ojciec nie może być na co dzień miękką bułą! (Każdy ma prawo do chwili słabości) Mamy w obowiązku wspinać się na szczyty np. Wieżycę, kajakiem przepłynąć Wisłę (wszerz) czy też zanurkować w Pustym Stawie (takie jeziorko w Gdańsku). Nie mamy uczyć synów jak pielęgnować kurczaczki tylko musimy zimową porą zabrać nasze córy do lasu i ściąć razem z nimi sosnę czy inny modrzew na świąteczną choinkę. Brzdące muszą w nas ojcach widzieć Indianę Jonesa, Hansa Klossa czy Adama Słodowego. Drogie panie, nie zabierajcie nam tego przywileju… nie wysyłajcie nas samochodem na rynek po drzewko, tylko kupcie jakąś fajną siekierę czy toporek i wyślijcie z dzieckiem do lasu. Był kiedyś taki wspaniały film o rodzinie Griswoldów, gdy przygotowywali się do świąt i pojechali w Bory Tucholskie po własną choinką. Wspaniała tradycja!

Ręce matki powinny być przede wszystkim czyste od ryzyka. Przy wychowaniu dziecka panie powinny kierować się tylko rozsądkiem i odpowiedzialnością, a element niebezpieczeństwa powinien być zarezerwowany dla ojców. Tą przyjem.. to znaczy ten nieszczęsny obowiązek wypadałoby, gdyby został zrzucony na nasze barki. Tak było za naszych dziadków i pradziadków i tak my jesteśmy zobligowani do przestrzegania tego elementu naszej słowiańskiej kultury.  To my ojcowie mamy obowiązek nauczenia naszych dzieci „JAK DOBRZE SIĘ BAWIĆ”, a co za tym idzie to my ponosimy ryzyko i ogromne zagrożenie związane z dobrą zabawą.

Tata ryzykuje, a mama odpoczywa.

Drogie panie, odstawienie tego elementu wychowawczego przyniesie wam bardzo pozytywny efekt w postaci lepszego zdrowia oraz stanu psychicznego. Zapomnijcie o placu zabaw, morzu, basenie, parku, polu do golfa, wędkowaniu czy wyprawie na rowery. Nie musicie tego robić! My dzielni ojcowie zajmiemy się tą częścią rozryw… tzn. tym męczącym obowiązkiem i przywieziemy dzieci w miarę całe do domu, a przynajmniej taki mamy plan. Czy czujecie drogie panie jak ten ciężar opuszcza wasze barki? Już nie musicie krzyczeć „Zostaw tą dżdżownicę!”, „Nie rysuj tym mazakiem po drzwiach sąsiada!”, „Zejdź z drzewa małpo jedna!”. Matko, nie czujesz się lepiej? Zadzwoń do teściowej, pozdrów ją serdecznie od męża lub idź z koleżanką do kina. W tym czasie męski ród będzie przeżywał te wszystkie ryzykowane katusze ze swoimi pociechami. Rozpalimy ognisko, potniemy drzewo na opał, pozjeżdżamy na sankach z największej góry, popływamy w jeziorze, a jak się zmęczymy to wyślemy brzdąca „w świat”, aby pobawiło się z dziećmi sąsiadów.

 Powinniśmy tak dzielić nasze role wychowawcze, aby było łatwiej nam się razem żyło. My ojcowie bardziej ufamy dziecięcej intuicji, podczas gdy matki lubią mieć wszystko pod kontrolą. Nie mówię, że to źle, ale dziecko też musi się wyszaleć. Czasami to wiąże się z bólem, ale ten towarzyszy nam przecież przez całe życie. Dziecko zawsze złapie jakąś mniejszą lub większą kontuzję i nie ważne jak mocno będziemy na nie chuchać i dmuchać. Męskiemu gatunkowi łatwiej przychodzi uczenie dzieci samodzielności, a to przecież jest jednym z filarów wychowania. Dlatego też drogie panie zaufajcie nam i  bez krzyków odstąpcie ten „czynnik ryzyka”. Będziemy wam za to wdzięczni.

I na koniec bądźcie spokojne, gdyż wiemy, że wszystko ma swoje granice.

fot. Rikpiks

Inline
Inline