Kamilowski Menu

Permalink:

Indiana Jones 5, czyli moda na antyki

Indiana Jones 5

Indiana Jones. Film przygodowy mojej młodości, który miał tyle scen kultowych, że można by było o nich rozprawiać przez całe dnie. Czy ktoś nie pamięta jak wielka kula goniła w ciasnym tunelu najsłynniejszego archeologa na świecie? Czy ktoś nie pamięta jak Indy rozprawił się swoim rewolwerem z bandziorem na placu targowym? Czy ktoś nie pamięta słynnego „I hate snakes”, ucieczki wózkiem ze świątyni czy też muzycznego motywu przewodniego? A jeżeli ktoś chce napisać, powiedzieć lub nawet pomyślał, że nie wie o co chodzi… to brak mi słów. Trylogia o Indym jest reliktem kina przygodowego. Jest jednym z powodów dla których ludzkość pokochała Stevena Spielberga i Harrisona Forda. Świadomie piszę o trzech częściach, gdyż czwarta to nie do końca udany eksperyment filmowy, a zwłaszcza ostatnie sceny, które wołają o pomstę do nieba. Może gdyby główną rolę grał David Duchovny to inaczej bym spojrzał na ten obraz. Teraz gdy minęło trochę czasu, a pan Ford podbił box office z Gwiezdnymi Wojnami, Disney wpadł na pomysł zrobienia Indiana Jones 5

Indiana Jones 5. Domysły, spekulacje, fakty i mity.

1. Wszystko będzie PO STAREMU. Akcja, przygoda, tajemnica i … Harrison Ford.

2. Sean Connery. Znasz jeszcze tego aktora? Uwielbiam tego Szkota i jego akcent. Legenda, która niestety od 2003 roku nie ma nic wspólnego z kinematografią. Skoro jednak Carrie Fisher dała się przekonać do roli Lei, to może i Sean da się namówić do powrotu do roli ojca Indiany Jonesa? To była by taka ‚kropka nad i’ w stwierdzeniu, że wszystko będzie po staremu. Tylko żadnych innych historii rodzinnych. Syn w 4 części okazał się pomyłką tak jak i dawna kochanka. To film przygodowy, a nie wycieczka do Wally`s World`u.

3. Peter Quill.. znaczy Chris Pratt. Wiem, że są rzeczy kultowe, których się nie powinno zmieniać i w nich dłubać, ale czemu nie można z Indiany zrobić bohatera w stylu Jamesa Bonda co sugerują fani serii? Byłyby tworzone np. trylogie i każda z innym aktorem starannie dobranym do tej roli. Oczywiście wiadomo, że pierwszą „ofiarą” Spielberga byłby Chris Pratt. Patrząc na zdjęcie poniżej trudno powiedzieć, iż by nie pasował. Do tego poczucie humoru, styl bycia, poruszanie się, mimika idealnie wpasowuje się w to co prezentuje Harrison Ford.

prattfot. źródło

4. Spekulacje na temat tytułu nie cichną. Z racji, iż o Dolnym Śląsku w 2015 było głośno na całym świecie studio Disneya poważnie zastanawia się nad tytułem „Indiana Jones and the Golden Train”. Wiadomo, że Spielberg lubi i ceni sobie naszą rodzimą scenografię (Wrocław, Kraków), a także operatorów filmowych (Janusz Kamiński), dlatego też wielce prawdopodobne jest, że „Złoty Pociąg” mógłby również powstać na polskiej ziemi… To jest oczywiście plotka, ale czy nie piękna? Chociaż jak gdzieś przeczytałem „Indiana Jones i Świątynia Gender” też byłby niezłym tytułem, chociaż w Polsce na pewno zakazanym.

5. Skoro jesteśmy przy miejscu to ciekawy jest również czasu przekrój. Pierwsze trzy części dzieją się w okolicach II Wojny Światowej, a „Królestwo Kryształowej Czaszki” w 1957 roku. Faktem jest, że ostatnia część powstała w 2008 kiedy Ford miał 65 lat… W 2019 będzie miał już ich prawie 80. Wiekowo pasowałoby, go zatem umieścić w latach 60tych więc być może konflikt w Wietnamie, inwazja w Zatoce Świń lub też jakiś wątek w Europie Wschodniej? Skoro Indy spotkał Hitlera to może w nowej części napatoczy się na Fidela Castro albo Gierka?

6. I skoro to Disney to i marketingowo multum wątków pobocznych. Może zrobią kolejną grę przygodową z grafiką jak na zdjęciu głównym? Pamiętam te czasy na Amidze i 12 dyskietek, którymi musiałem regularnie tasować i modlić się, aby wgrywanie się nie przerwało. Daleko w grze nie dotarłem, bo gdy zobaczyłem u kolegi Piotra jak wygląda wersja na PCecie to zamarłem z wrażenia, że u niego loading trwa o 15 minut szybciej. Gra utrzymana np. w klimacie „King`s Quest” czy też „Monkey Island 2 SE” to byłoby coś.

grascreen z gry „Indiana Jones and the Fate of Atlantis” 1992

7. Na planie gwiezdnych wojen Harrison Ford uległ wypadkowi po tym jak zderzył się z drzwiami… W wyniku czego helikopter przewiózł aktora do szpitala. Uszkodzona stopa, plan zdjęć wstrzymany. Po obejrzeniu nowych „Gwiezdnych Wojen” można z całą pewnością stwierdzić, że Han Solo nie za bardzo się przemęczał, a miał jedynie (lub aż) 71 lat. Co to będzie, gdy upłynie kolejne 5 lat? Nie abym życzył gigantowi kina osteoporozy, ale nigdy nic nie wiadomo. Trzeba również dodać, że głównym atrybutem Indiany Jonesa jest fedora i bicz, a nie Czubaka i sokół Millenium. Grając przemytnika musiał przelecieć z miejsca na miejsce statkiem kosmicznym, a jako archeolog trzeba będzie latać solo.

8. Z czym mi się kojarzy Indy? Wspinaczka górska, bungee jumping, skoki spadochronowe bez spadochronu, kozice, droga śmierci w Boliwii, dekarstwo, ul. Łąkowa w Gdańsku… a jakby to połączyć z 80 letnim Fordem? ↓

9. Jessica Chobot stwierdziła, że Indy spotka Szczęki… damn.

10. W 5 części nie będzie Dżordża Lucasa. I całe szczęście! To on odpowiada za kosmitów w „Królestwie kryształowej czaszki” i to on przedobrzył z efektami specjalnymi w pierwszych trzech częściach Gwiezdnych Wojen (patrząc pod względem linii czasowej).  Ten człowiek za młodych lat miał genialne pomysły, które z czasem ewoluowały do poziomu ludzika Michelin z „Pogromcy duchów”. Moim skromny zdaniem zdecydowanie już wystarczy już mieszania wizji o kosmitach z czasami antycznymi.

11.  Plotka mówi, że CGI wystąpi w formie minimalnej co jest niebywale dobrą wiadomością. To właśnie między innymi za efekty specjalne kochamy kino, ale jeżeli są one uzupełnieniem obrazu i jego tłem. Jeżeli widz zaczyna gubić rezon i traci poczucie przeżywania przygody przez przytłaczające widowisko to nie jest dobra ocena dla opowiadanej historii. Pierwsze trzy części przygód pana profesora nie miały tego problemu i tak ma być teraz. Oby!

12. I na koniec, obyśmy nie musieli powiedzieć kultowego „It belongs in a museum” w stosunku co do genialnego Indiany Jonesa.

Λ


fot. Patrick Schoenmaker

 

Inline
Inline