Kamilowski Menu

Permalink:

Jak seriale zmieniają człowieka

Moja miłość do seriali rozpoczęła się chyba z „Dynastią”. Wraz z całą rodziną w późne niedzielne popołudnia zasiadaliśmy do telewizora i rozkoszowaliśmy się problemami obrzydliwie bogatych Amerykanów. Kiedyś nie było zbyt dużego wyboru. „W labiryncie”, „Zmiennicy”, „7 życzeń”, „Janka”, potem „Beverly Hills 90210”, „Nash Bridges”, „Dempsey i Makepeace na tropie” etc. Paleta kolorów niewielka, ale zawsze coś. Te seriale jednak stanowiły podwaliny pod przyszłą rewolucje, która zmieniła moje postrzeganie świata. Bez materialnych dowód (nie licząc mnie), czyli jak seriale zmienią człowieka.

  • Autoironia.

    Kogo stać na coś takiego? Jak mieć na tyle dystansu do siebie, by móc śmiać się ze swoich potknięć? „Przyjaciół” zacząłem oglądać na początku liceum i byli moim naturalnym prozakiem. Ten serial wpadek w naturalny sposób nauczył mnie, by się nie przejmować, a po drugie czynić z głupich historii życiowych anegdoty, które można opowiadać przy spotkaniach. Kiedyś na przykład, gdy miałem przyszłym kupcom mojej „Amigi” podłączyć tę skomplikowaną maszynę, przechylając się nad przewodami puściłem głośnego (aczkolwiek neutralnego) zefirka. Wtedy byłem czerwony, bo za moimi plecami siedziało z 5 osób. Chwilę później zacząłem puszczać sztuczne zefirki, tak aby zmylić publikę.. Nikt się nie nabrał, a wszyscy byli czerwoni ze śmiechu, a przy okazali nie targowali się o cenę. Przejmowanie się drobiazgami, które nie mają znaczenia często jest przyczyną kompleksów. „Przyjaciele” z nich leczą całkiem skutecznie i są w tym bezkonkurencyjni.

  • Inteligentni się nie nudzą.

    Gdy pod ręką i okiem mamy dostęp do jakiegoś serwisu streamowego powyższe hasło przestaje być aktualne. W takiej sytuacji poziom ilorazu inteligencji w żaden sposób nie przekłada się na nasilenie nudy. Większość dobrych seriali zazwyczaj ma więcej niż jeden sezon, a zatem jeden „tasiemiec” potrafi uratować samopoczucie na ładnych parę godzin. W dobie rozwiniętej technologii nie jest już straszny pobyt w szpitalu ze złamaną ręką czy oczekiwanie w kilku kilometrowym korku na obwodnicy.

  • Za rogiem żyją cliffhanger.

    Jak mówi Viki(pedia), cliffhanger to „zabieg fabularny, polegający na nagłym zawieszeniu akcji w sytuacji pełnej napięcia, w której główni bohaterowie znajdują się w trudnej sytuacji, nawet zagrożenia życia.” Pierwszy raz zdałem sobie sprawę, że coś takiego istnieje w trakcie oglądania pierwszego sezonu „24h”. Historia Jacka Bauera wielokrotnie pozostawiała widza w niepewności co do dalszych losów głównych bohaterów. Chyba jednak najbardziej znanym cliffhangerem w historii seriali jest ten związany z Jonem Snow, który na koniec 5 sezonu zostaje zasztyletowany oraz ten z „TWD” czyli kto został ofiarą Negana. Ilość spekulacji po tych zdarzeniach, aż do premiery kolejnego sezonu przekraczała ludzkie pojęcie.

    Jak jednak mają się cliffhangery do rzeczywistości? Ile razy korzystam z poradni medycznej, idę na spotkanie z przełożonym czy czekam na ważny telefon, to odnoszę wrażenie, że scenarzyści moich losów celowo wydłużają czas oczekiwania. Siedząc w fotelu przed szefem często nie wiem czy chce mnie za coś opieprzyć, czy wręczyć bonus za dobrą pracę. Lekarze przeglądając dokumentacje medyczną i mrucząc pod nosem dodają paliwa do ognia wyobraźni i nie wiadomo czy już pisać testament czy można jednak jeszcze się chwilę powstrzymać. Nie ukrywam, że o wiele bardziej pasują mi historie w moim życiu w których narracja przypomina tą z „Netflixa”, czyli dostaję wszystkie odcinki od razu i to ja decyduję, kiedy dzieje się akcja.

  • Drugie dno.

    Zaufanie do tego co jest na pierwszym planie legło w gruzach i paranoicznie staram się szukać tego czego nie ma. Seriale (chociaż książki i filmy oczywiście nie są bez winy) sprawiły, że nie wierzę, iż czarne jest czarne, a białe jest białe. … Widocznie nie tylko ja oglądam seriale. Wszędzie szukam najgorszej tajemnicy, spisku, konspiracji, bo ktoś przecież musi zdradzić, a katastrofy na pewno nie są dziełem przypadku. Wszystkie drobiazgi łączą się całość nawet, gdy nie mają ze sobą nic wspólnego. Na tym traci oczywiście moje zdrowie i cierpi otoczenie, bo przecież nikt nie lubi być podejrzewany o najgorsze. W przyjaciołach widzę wrogów, pies to pewnie agent, a teściowa chyba chce mnie otruć..

    Niektóre seriale uczą, że gdy jest cisza można spodziewać się krzyku, że nie tylko koty mają dziewięć żyć, a śmierć przyjdzie na pewno wtedy, gdy coś jest nie tak z kontraktem. Po za tym nic nie jest takie jakie się wydaje, bo tak naprawdę to już było.. a wszystko tylko po to, aby zaskoczyć.

  • ‚How u doin?’

    Kultowe teksty potrafią poprawić humor i wprawić w dobry nastrój zwłaszcza przy osobach, które dzielą nasze fascynacje i gusta. Z racji tego, że „Przyjaciół” mogę oglądać przy każdej okazji to ich najwięcej kręci się po mojej głowie.

I tak np:

„Przyjaciele” – Od krótkich i charakterystycznych, które można zastosować w wielu sytuacjach życiowych: „Oh my God!”, „How u doin?„, „Joey doesnt share food” i bardzo pomocne „I was backpacking across western Europe…” po dłuższe, aczkolwiek nieprzeciętne:

„Kamera dodaje pięć kilo. To ile kamer miałaś na sobie?”

JOEY: Uh, uh, we’ll flip for it. Ducks or clowns.
CHANDLER: Oh, we’re gonna flip for the baby?
JOEY: You got a better idea?
CHANDLER: All right, call it in the air.
JOEY: Heads.
CHANDLER: Heads it is.
JOEY: Yes! Whew!
CHANDLER: We have to assign heads to something.
JOEY: Right. Ok, ok, uh, ducks is heads, because ducks have heads.
CHANDLER: What kind of scary-ass clowns came to your birthday?

JOEY: Ross mam pytanie naukowe. Jeśli homo sapiens był naprawdę homo sapiens, to dlatego wyginął??
ROSS : Joey, homo sapiens to ludzie.
JOEY : Hej. Ja nie osądzam.

„Rick i Morty” – Kreskówka, która zaczyna odmieniać moje starożytne życie (chociaż czasami jest obrzydliwie.. z drugiej strony nikt nie mówił, że starość będzie piękna.)

„Listen, Morty, I hate to break it to you but what people call „love” is just a chemical reaction that compels animals to breed.”

„It’s like the N word and the C word had a baby, and it was raised by all the bad words for Jews.”

„Nobody exists on purpose. Nobody belongs anywhere. Everybody’s gonna die. Come watch TV?”

„Sometimes science is more art than science, Morty. Lot of people don’t get that.”

„Think for yourselves. Don’t be sheep.”

  • Nie lubisz poniedziałków?

    Dzięki „Grze o tron” zmieniłem zdanie. Szkoda tylko, że ten serial nie ma 52 odcinków w roku.

 

Inline
Inline