Kamilowski Menu

Permalink:

Jak zapomnieć o problemach?

jak zapomnieć o problemach

Jak zapomnieć o problemach? Oczywiście ‚najprostszym’ sposobem, aby o nich nie myśleć jest ich rozwiązanie, ale nie każdy ma na nazwisko Holmes czy Monk, by udawało się to w 45 minut. Można również je zapić, spalić czy też wciągnąć, ale droga hedonisty mnie raczej nie interesuje, gdyż to Epikur wytycza mi szlaki. Nie ukrywajmy, Jacek Santorski ze mnie żaden, a do wróżbity Macieja nawet nie próbuje się porównywać, gdyż dla niego zapewne byłoby to obrazą. I nie rzucam się również z motyką na słońce, bo jest pewien zakres trudów życiowych przy których wolę zamilknąć. Moje doradztwo ogranicza się do średniej skali istniejących problemów, czyli „już za rok matura”, „miałam pozytywny sik” czy też „dziewczyna mnie rzuciła”. W każdym razie jako domorosły helper z żyłką humoru Karola Strasburgera pozwolę sobie wspomóc Twoją styraną życiem duszę i umysł, a tym samym wskazać kilka dróg, które przyniosą Ci ukojenie. W każdym razie powodzenia, bo przyda się tak czy owak.

6 sposobów jak zapomnieć o problemach

1. Bieganie. Jak już się wykończysz, to nie ma czasu na negatywne podejście do życia. Z każdym kilometrem dopada Ciebie zadyszka, serce staje dęba, a ciśnienie 150-110 i myślisz jedynie o L4. Jeżeli tak się nie czujesz na drugim kilometrze, to przy 10 gwarantuje, że każdy problem to nie problem. Bieganie jest naturalnym środkiem do resetowania umysłu, a przy tym wywołuje efekt zmęczenia po którym się świetnie zasypia. No i przecież Forest też skutecznie potrafił wybiegać swoje problemy, czyli bądź jak Forest!

2. „Friends”. Spokojnie, nie ci prawdziwi. Ci są jedynie od wysłuchania, a to znaczy, że nie zapominasz tylko grzebiesz palcem we własnych trzewiach. A na co Ci to skoro chcesz przestać myśleć? W każdym razie jedyna słuszna i odpowiednia droga to kultowy serial z lat 90tych. Jeden odcinek z sarkazmem Chandlera i nerwicą natręctw Moniki działa cuda niczym ketonal na wyrwanego zęba! Śmiech uśmierza ból i powoduje stan zawieszenia myśli, a tego w „Przyjaciołach” jest od groma i ciut ciut. Jeden odcinek to 20 minut zapomnienia, a wyobraź sobie, że jest 10 sezonów po około 20 odcinków. Do the math!

3. Dentysta. To jest prosta zasada bólu zastępczego, a przy okazji zrobisz coś dobrego dla swojego organizmu. Mój kolega opowiadał mi kiedyś historię, że za każdym razem jak jego dziewczyna robiła sobie test ciążowy to zawsze umawiał się na wizytę u pani stomatolog. Na jego nie/szczęście był to tylko raz i obecnie ma problem ze szczerym uśmiechem. Fałszywi tak niestety już mają. Chwalę się tym już na lewo i prawo, ale jak w zeszły czwartek chirurg amputował mi szóstkę, to do tej pory mam wywalone na egzamin maturalny i jakie będą wyniki… Działa? Działa!

4. Zajęcia fizyczne. Wykop dół. Wytnij korzenie ze ściętego drzewa. Pomóż żonie/mężowi w obowiązkach domowych. Jak to mówił mój ulubiony bohater z powieści „Warcraft” o imieniu Peon „Work work i do przodu”. Nie ma nic szlachetniejszego niż praca. Ciężka harówka powoduje, iż stosunkowo szybko zapominamy o dolegliwościach dnia codziennego. A przy okazji, gdy czas biegnie nieubłaganie to przy dużej dozie szczęścia może spowodować, że problem sam się rozwiąże. Takie to trochę naiwne, ale pomimo wszystko czasami nawet skuteczne.

 5. Pies! I nie mówię tu o pozytywnych aspektach. Mój żebrador ma na przykład skłonność do uprzykrzania mi życia. Teraz na przykład leży obok mnie i oblizuje sobie jajca (a przynajmniej to co pozostało po ich kastracji) i mlaszcze. Jak to wkurza to sobie nie zdajesz sprawy. A to tylko początek. Oprócz jajców oblizuje kanapę, nogi (swoje i innych), podłogę itd. Oprócz tego upierdliwego lizania ten stwór wymaga notorycznego poszukiwania kleszczy na jego ciele, dawania mu jeść (bo polować nie potrafi), domaga się wychodzenia na spacery i wspólnego biegania. Gorzej niż z dzieckiem, bo temu można włączyć bajki i spokój… Pies to idealne panaceum na wszelkiego rodzaju problemy. Może nie ketonal, ale co najmniej podwójna dawka apapu.

IMG_0364

6. Offline. Resetując komputer automatycznie resetujesz siebie. Internety mają to do siebie, że czynią z nas innych ludzi. Czasami jesteśmy lepsi, a czasami niekoniecznie, więc zaciągnięcie się świeżym powietrzem jest zawsze czymś pozytywnym. Przestrzeń potrafi zmienić postrzeganie i rozszerza horyzonty. Doznając bodźców od otoczenia skutecznie eliminujemy te myśli, które zaprzątają naszą głowę, a do tego ludzie, których napotykamy na drodze, czasami nawet nieświadomie potrafią natchnąć nas w takim stopniu, że problemy, które nas dotyczą samoistnie znikają.

…….

Oczywiście można łączyć zestawienia, czyli na przykład iść biegać po wyjściu od dentysty, a w słuchawkach leci „The Rembrandts”


fot. źródło

Inline
Inline