Kamilowski Menu

Permalink:

Kiedy kraczą sroki, czyli jak zaufać politykowi

jak zaufać politykowi

Tematy  związane z polityką są mi zazwyczaj obce, jednakowoż dzisiaj postanowiłem zrobić mały wyjątek.  Mając w zanadrzu odrobiny rozsądku widzę, że nie jest dobrze. Jeszcze nie panikuję, ale polityczna codzienność mnie nie zachwyca. Za każdym razem jakoś tak niepewnie włączam tv, ale za to z wielką radością i ekscytacją go wyłączam. Z dobrych i pozytywnych wiadomości to tylko pudelek.pl mi pozostał, bo cokolwiek innego uruchomię to na pewno jest tendencyjne i zmanipulowane. Wszędzie te medialne kadrowanie, a wokół pełno uświadamiaczy. Przy ciągle zadawanym pytaniu „Jak żyć?” ja zacząłem zadawać inne „Jak coś zmienić?” i czy jest to w ogóle możliwe?

Nasz kraj zalewa fala wielkiej miłości, patriotyzmu i dobroci… ok, to nie ta bajka. Nie okłamujmy się. Dzięki szklanemu ekranowi, gazetom czy internetowi widzimy jak wygląda przeciętny polityk i gdybyś miał szukać synonimu do nazwisk najważniejszych z nich to podejrzewam, że skończyłoby się na wulgarnych epitetach i nerwach. Chciałbym, aby za te 20 lat moja córka nie miała takich samych odruchów wymiotnych jakie obecnie mam ja, patrząc na większość tych „pięknych” facjat. By nie musiała przeżywać tych wszystkich frustracji, które przeżywa teraźniejszy Kowalski.

Z racji tego, że pozjadałem wszystkie rozumy i ogólnie jestem pyszny to wiem jak to zmienić stan rzeczy. I pomimo, że to wszystko mrzonki (aż tak naiwny nie jestem) to poczytaj co mam do powiedzenia.

Trzeba zmienić zasady gry i wznieść Wiejską na wyższy poziom, a zatem poznaj tortury, które zastosowałbym wobec politycznej nacji:

      1. Badania psychiatryczne.

Kuratorzy sądowi, strażacy, policjanci, strażnicy celni i graniczni, aby wykonywać swój zawód muszą być zdrowi nie tylko na ciele, ale i umyśle. Polityk może być po prostu świrem i nikt mu nie zabroni. Najważniejsi ludzi w kraju, którzy decydują o losie moim czy Twoim mogą widzieć zielone ludziki i nic z tym się nie da zrobić. Gdyby tak wprowadzić obligatoryjne badania każdego roku to kilku wspaniałych mężów stanu przeszłoby pewnie w stan odpoczynku. Tylko brak zaufania do polskich komisji lekarskich sprawia, że powołałbym międzynarodową komisję lekarską np. Japończyk, Kanadyjczyk i Australijczyk. Aby było neutralnie.

      2. Wykrywacz kłamstw.

Zanim polityk zostanie politykiem winien zapoznać się z wariografem. Oczywiście nie jest to 100% metoda na weryfikację danej osoby i czy mówi prawdę czy nie, ale i tak najlepsza z obecnie dostępnych.  Jak w pkt 1. Z wariografu korzysta się przy przyjmowaniu do wielu służb, więc nie rozumiem czemu zwykły obywatel w ten sposób nie może sprawdzić swojego kandydata. Media by to pokochały. Wyobraź sobie, debata, gdzie chętni na posłów i senatorów podłączenie do tej całej aparatury są przepytywani przez dziennikarzy. Pytania oczywiście bez ustalenia ze sztabami wyborczymi. A jakie np? „Czy mając możliwość obsadzenia niekompetentnej osoby z rodziny w spółce państwowej zrobiłby pan to na jej prośbę?” Po takich seriach pytań wielu by dało sobie spokój.. wyrafinowanych kłamców sito nie znajdzie, ale zawsze coś.

       3. Chip w karku.

Jako obywatel chciałbym wiedzieć, gdzie jest i co robi polityk, który dysponuje moim zaufaniem. Jako zwykli Kowalscy dajmy tej małej grupce wielką władzę dzięki której decydują za nas, mówią co jest dobre, a co złe. Chciałbym mieć możliwość monitorowania działań i weryfikacji starań danego posła czy senatora. Jak już mówiłem, a za mną Ben Parker, z wielka mocą wiąże się wielka odpowiedzialność.

        4. Wykształcenie.

Wiem, że dyplom w dobie niezliczonych szkół wyższych nie jest najlepszą miarą wiedzy czy inteligencji, ale kształcenie się pomimo wszystko pewne „piętno” na naszej psychice odciska. Tylko bym dodał, że w polityce nie akceptujemy uczelni typu Wyższa Szkoła od Niczego, gdzie się płaci nie za naukę, a dyplom. Ukończenie np. Uniwersytetu Jagielońskiego czy też Politechniki Gdańskiej wymaga pewnego rodzaju poświęcenia i mądrości, a takich cech bardzo bym sobie życzył od tych na szczycie.

         5. Charytatywnie przed.

Zanim Jan Iksiński zostanie posłem Iksińskim powinien móc się w pochwalić w swoim CV pracą na rzecz drugiego człowieka. Po pierwsze to będzie świadczyło o pobudkach danej osoby, a po drugie będzie znał problemy zwykłego szarego społeczeństwa, które niestety każdego dnia jest zmuszone do walki z nieprzyjazną biurokracją i niezrozumieniem. I niech ten życiorys zawiera pracę w domu opieki społecznej, w MOPSie, jako kurator sądowy, a nawet jako nauczyciel. Każdy rodzaj władzy w tym kraju winien łączyć się z dobrem obywatela, a nie tylko dobrem tego kto ją sprawuje.

          6. Charytatywnie po.

A gdy już Iksiński zostanie posłem to nie powinien zapominać dla kogo pracuje. Sądzę, że raz na dwa tygodnie posłowie mogliby wyjść do ludzi i wykazać się nie tylko chęcią zrozumienia, ale także fizycznie wspomóc ośrodek poprawczy, dom seniora, czy też inne tego typu placówki. Niech pokażą, że wychodzą na ulice nie tylko po głos, ale także i z chęcią niesienia prawdziwej i rzeczywistej pomocy. Po za tym im lepiej będzie się działo w kraju, tym ich praca będzie łatwiejsza. Marzenie ściętej głowy?

            7. Lekcja tolerancji.

Aby polityk był dobrym politykiem powinien spędzać trochę czasu w odmiennych dla siebie warunkach i co jakiś czas odbywać lekcję tolerancji. A jak miałby ona wyglądać? Jeden dzień z buddystą, potem z mormonem, gejem, Grenlandczykiem, ateistą, Norwegiem, siostrą zakonną itd. W ten sposób zwiększałby swój horyzont poznawczy co jest istotnym punktem w zarządzaniu zasobami ludzkimi.

Nawiązując do tematu polecam ten krótki film.

               8. Połącz kropki.

Lekcja wyobraźni i kreatywnego myślenia. Politycy nie powinni być tylko mądrzy, ale i pomysłowi. Wykazywać się chęcią zmian na lepsze i jeszcze lepsze. Dlatego też polecam test poniżej, czyli połącz 4 prostymi odcinkami, bez odrywania ręki, połącz 9 punktów. Wyjdź poza schemat:)

kropkiJak masz jakiś ciekawy pomysł to dawaj:) Z chęcią go tu wpiszę:)

fot. źródło

Inline
Inline