Kamilowski Menu

Permalink:

„Mad dogs”, czyli serial od Amazonu

Mad Dogs

„Mad dogs”. Serial produkcji Amazonu, który zaskoczył mnie swoją jakością i nieprzewidywalnością. To historia czterech przyjaciół, którzy zostali zaproszeni na szalone wakacje na Belize, czyli drinki, palemki, panienki, piękne łodzie i kłopoty… same kłopoty.

„Mad Dogs”, czyli niespodzianka z Amazonu

Początek nie zapowiada się zbyt oryginalnie, ale już pod koniec pierwszego odcinka znikąd pojawia się pewien kot, a w głowie pytanie „Co jest?”. Chwilę później groteska wchodzi na wyższy level (i dołącza do niej brutalność), jednak na szczęście nie osiąga poziomu „Las Vegas Parano”. Od tego momentu oczywiście nie możemy czuć się bezpiecznie i wiadomo, że nie będzie to beztroska komedia w stylu „Bananowy doktor”. Rozpoczyna się podróż pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, których nie sposób przewidzieć, a dzięki którym można jedynie współczuć głównym bohaterom. Bez większego zająknięcia można nazwać „Mad dogs” serialem absurdalnym i surrealnym… I to jest niesamowite! Najlepsze jest to, że główny wątek ma ręce i nogi, nie jest oderwany od rzeczywistości i wszystko jest w nim logiczne. Wątki poboczne zaś są odjechane i dodają tej produkcji niebywałego kolorytu i rozładowują napięcie, które jest budowane regularnie, a tym samym sprawiają, że nie ma miejsce na nudę. Wyobraź sobie scenę podczas której dwóch złodziej, którzy są przebrani za najwyższego i najniższego człowieka na świecie dokonuje kradzieży na paradzie, a po chwili uciekają w karykaturalnych formach przed policją? Brzmi to głupio, a wygląda przekomicznie.

mad dogs 2

I pomimo, że serial balansuje między surrealistycznym kryminałem, a komedią pomyłek, to nie jest wydmuszką pod względem treści. Jest to obraz o przyjaźni pomiędzy czterema bohaterami, którzy na każdym kroku są wystawiani na próbę i osiągają w tej materii różne rezultaty. Raz na wozie raz pod wozem, ale ciągle razem. Chociaż czy na pewno? I jest to bardzo dobrze zagrane. Wierzę tym postaciom, a to jest jak dla mnie najlepszy miernik aktorstwa. W głównych rolach znany z „Rodziny Soprano” Michael Imperioli, Romany Marco („Weeds”), Ben Chaplin oraz Steve Zahn. Aktorzy być może nie należą do najbardziej rozpoznawalnych, ale nie można im odmówić talentu. Patrząc na to co robią, w jakich sytuacjach się znajdują czy też pod jakimi ścianami stoją co rusz się zastanawiałem co bym zrobił na ich miejscu. Uciec, zostać czy zastrzelić? Przed takimi dylematami często są postawieni główni bohaterowie, a tym samym mierzą się ze swoimi słabościami i strachem. Świetnie widowisko i nie potrafię w nim znaleźć słabego punktu pomimo, że przeczytane przeze mnie opinie na jego temat mają różne odcienie. Ja czuję satysfakcje.

Scenariusz? Dobry!

Aktorsko? Świetnie!

Akcja? Jest.

Logika? O dziwo jest!

Zaskoczony? Regularnie.

Czego chcieć więcej?

Montaż i obraz? Na tym za bardzo się nie znam i o tym pewnie mógłby podyskutować człowiek Na Gałęzi, ale nie ukrywam, że i tym wątkiem jestem zachwycony. Piękne krajobrazy małego państewka w Ameryce Łacińskiej robią bardzo pozytywne wrażenie i pomimo wariactw, które się tam odbywają to myśli się o rajskich wakacjach. Zresztą, co ja będę opowiadał. Zobacz trailer:

                                                                                                                  

Polecam!:)

Inline
Inline