Kamilowski Menu

Permalink:

Małą łyżeczką czyli jak być cierpliwym

4249765547_d136334697_o

Czasy się zmieniają. Taki banał na dzień dobry. Kiedyś, gdy miałem kilkanaście lat wszystko działo się znacznie wolniej. Wtedy nie mogliśmy mieć wszystkiego od razu. Nikt nie miał szacunku dla czasu i każdy pod tym względem był błędnym rycerzem – nic nie mógł z tym zrobić. To były czasy, kiedy nie było sensu się śpieszyć i większość z nas  musiała cierpliwie czekać. Pomimo wielu niedogodności z tego czekania wypływała nauka, że szczęście wymaga czasu. Obecnie to co przychodzi nam zbyt łatwo szybko odchodzi w niepamięć. Często mylimy radość ze szczęściem. W moim słowniku to pierwsze pojęcie oznacza krótkotrwały stan uniesienia i ekscytacji, gdy to drugie uczucie towarzyszy nam znacznie dłużej. Moim zdaniem na szczęście nie musimy zasłużyć, ale jesteśmy zobligowani mu pomóc i je sobie wypracować. Małą łyżeczką… czyli cierpliwości.

Z cierpliwością nam do twarzy

Dawny ustrój wśród wielu negatywnych elementów miał kilka takich, które błyszczały. Taki yin yang. Ponad 25 lat temu obywatel Kowalski dostawał darmową lekcje cierpliwości. Ten „złoty okres” stoicyzmu uczył jak wielką wartością jest czas i zupełnie go nie szanował. Nikt wtedy nie zdawał sobie oczywiście z tego sprawy, gdyż nie miał do tego głowy myśląc jedynie czy w 100 osobowej kolejce dostanie ten papier do d.. czy nie. Teraźniejszy konsumpcjonizm przewrócił wszystko do góry nogami. Nie mamy już cierpliwości do stania w 3 osobowej kolejce, a co dopiero, gdyby przed nami stał cały tabun petento-kliento. Dziś oczekujemy wszystkiego od zaraz. Przedmioty, usługi, kontakt z urzędnikiem. Kiedyś odrobienie lekcji wiązało się ze żmudnymi poszukiwaniami treści wartościowej w książkach czy podręcznikach, gdy dziś wujek google podaje nam odpowiedzi na tacy. Ile ja bym czasu zaoszczędził, gdybym w liceum mógł buszować w Internetach?

Człowiek często daje się oszukiwać swoim pragnieniom i często jest tak, że chcemy mieć pełne garście szczęścia. Jak by się dało to zapełnilibyśmy jeszcze kieszenie oraz 50 litrowy plecak. Na panteonie monety, euforia i sukces, którego nikt nie potrafi tak naprawdę zdefiniować. Pomimo tego wielu z nas próbuje się na ten panteon wspiąć i błyszczeć. Mamy niestety skłonności do bycia czarną dziurą i ciągle nam mało. Posiadanie nie jest wyznacznikiem szczęścia, a zwłaszcza takie, który zaskakuje nas swoją obecnością. W moim odczucia dużym jego sprzymierzeńcem jest mądrość, a na nią niestety trzeba czasu. Oczywiście nie można być naiwnym, usiąść na stołku i czekać, aż zstąpi na nas wiedza.

Brak efektów irytuje każdego. Czy z uwagi na brak występowania natychmiastowych skutków jest ona uzasadniona? Nie każdy kto uderza kilofem od razu trafia na żyłę złota. Sukces przychodzi z czasem i jest zazwyczaj okraszony ciężką pracą. Cierpliwości, a da się zrobić. Ciekawy jest fakt, że w momencie, gdy uda nam się już coś osiągnąć (i nie musi być to nic górnolotnego) to irytują nas ludzie, którzy dopiero weszli na naszą ścieżkę sukcesu. Jak ogromną frustrację przeżywają kierowcy pojazdów, gdy widzą na drodze nowicjuszy? Jak często potrafimy się denerwować, gdy nowa osoba w pracy nie potrafi tego samego co my? Pośpiech powoli nas uśmierca.

Cierpliwość, a wychowanie.

Opanowanie arkanów magii zwanej cierpliwością, ułatwia nam kontakty międzyludzkie oraz zrozumienie zachowań innych osób. Patrząc pod kątem rodzicielstwa to jakby wchodzić w ten etap życia z super mocą!

Każdy rodzic wiele by dał, aby jego dziecko w mig zrozumiało zawiłości świata i panujące w nim zasady. Ok, na bok odstawmy nawet te zawiłości i mnogość skomplikowanych zasad. Rodzic taki jak ja, wiele by dał by małe smyki potrafiły szybko zrozumieć elementarne pojęcia typu ‚zjedz’, ‚zostaw’, ‚idź’, ‚nie rusz’, etc.. czyli syzyfowe prace, które zazwyczaj kończą się happy endem, ale to co się na harujemy to nasze. No właśnie, harówka czy nie harówka? Tak myślę, że z dziećmi jak z kwiatami, czyli pielęgnowanie daje efekty, a te nigdy nie przychodzą od razu. Pierwszą lekcje dostajemy, gdy musimy czekać 9 miesięcy na rozwiązanie. Wiem, wiem. To kobiety głównie cierpią w tym czasie, ale drogie panie my też swoje doświadczamy.

„Panie Boże! Proszę Cię, daj mi cierpliwość i to już!” Oren Arnold

Rodzicu ćwicz swoją cierpliwość, a przede wszystkim:

Nie oczekuj, że dziecko nauczy się wszystkiego od razu. Trochę więcej życzliwości. Nie poddawaj się po pierwszej próbie. Daj sobie spokój po trzeciej… Nie od razu Gdańsk zbudowano. A jak sobie już dasz odpocząć to wróć i próbuj ponownie.

Nie myśl o tym, że twoje dziecko czegoś nie potrafi czy nie chce zrobić. Nie nazywaj od razu tego faktu problemem. Definiowanie posiada również właściwości destrukcyjne. Czasami efekty przychodzą tak niespodziewanie jak kontrola ze skarbowego. Pracuj i nie rozpaczaj. Co jakiś czas słyszę o rodzicach, którzy ogromnie się martwią, że ich dzieci czegoś nie potrafią np. że sposób mówienia małego dziecka jest niezrozumiały. W większości przypadków wystarczy cierpliwie poczekać i pracować/rozmawiać z dzieckiem.

Nie porównuj! Tą radę usłyszeć można wszędzie, ale jest ona uniwersalna. To, że jedno dziecko zaczyna chodzić w wieku 10 miesięcy nie znaczy, że każde będzie umiało tak samo. Spokojnie. Cierpliwość przynosi efekty.

Zakładaj, że spotka ciebie ciężka praca. Załóż sobie drogi rodzicu, że będziesz musiał wstawać 3x w nocy, że wyśpisz się dopiero na pierwsze urodziny dziecka, że chęci do nauki dziecka będą blade jak albinos… Jakież przyjemne będzie wtedy rozczarowanie!

Oczekuj realnego. W zależności od wieku człowiek ma inny próg poznawczy/możliwości. Tak jak i od 90 latka nie masz co wymagać wejścia na drzewo tak i od 5 latka nie oczekuj, że zrozumie całki. Cele muszą być możliwe do spełnienia. Nie dziw się i nie irytuj, że maluch nie potrafi sprostać twoim oczekiwaniom, gdy wymagasz od niego zbyt wiele.

Moja córka niedługo będzie miała 2 z przodu i do tej pory nie wyprowadziła mnie jeszcze z równowagi. Czasami wychodzi sama z siebie i staje obok, ale jakoś mnie to nie rusza. Mój żebrador ma za to sporo do wyszczekania jak wkurzyć swojego pańcia i nie jestem z tego dumny. Bestia to jednak robi z taką premedytacją, że można o tym pisać długie eseje. W każdym razie wobec Luśki wszystko przede mną, chociaż po cichu modlę się o cud. Jako ojciec z krwi i kości najbardziej obawiam się wieku 14+. Szpadel już mam, cement kupiłem więc jestem w sumie gotów na testowanie mojego charakteru. Jak słyszałem opowieści teściowej o mojej żonie + duża szansa, że córek będzie miał charakter po niej to czeka mnie prawdziwa próba ognia..

Brak cierpliwości to jeden z większych błędów rodzicielskich. Nietrzymanie nerwów na wodzy, złość to najgorszy doradca podczas procesu wychowania. Dziecko jest tylko dzieckiem i nie możemy o tym zapominać. Lepiej ugryź się w język, niech małżonek lub małżonka kopnie cie w kostkę tylko nie płyń na fali złych emocji. Wiem, że łatwo powiedzieć, ale chciałeś być kreatorem to masz… Cierpliwość jest sztuką, ale gdy ją okazujesz to jednocześnie okazujesz miłość! Trochę patos, ale za to piękny, czyż nie?

Pozostaje jeszcze jeden ważny fragment, który może zapewnić dziecku szczęście czyli:

Jak nauczyć dziecko cierpliwości?

Jeżeli wykonujesz coś ważnego (albo trochę mniej) to nie pozwól dziecku przerywać tej czynności dla byle błahostki. Wytłumacz, że musisz coś zrobić, że to jest ważne i za kilka minut całą uwagę poświęcisz przeszkadzajce. Dziecko jest najważniejsze, ale nie zawsze trzeba mu to uświadamiać. Spełnieniem każdej zachcianki dziecka nie tylko nie nauczysz go czym jest cierpliwość, a wyznaczysz ‚ciekawą’ drogę do zaspokajania potrzeb.

Bądź konsekwentnym rodzicem. Gdy jest tego sens nakłaniaj i motywuj do zakończenia rozpoczętych działań. Niech dziecko nie robi 20 rzeczy naraz tylko konsekwentnie doprowadzi do końca jedną z nich… oby nie Ciebie.. Czyli jeżeli taki małolat, właśnie dostał w prezencie jedną grę to niech postara się ją zakończyć, a dopiero ma odwagę prosić o nową. Dla przykładu, czytałem ostatnio, że jedynie około 30% posiadaczy „Wiedźmina” ukończyło to arcydzieło. Wstyd!  I nie ustępuj! Nie zmieniaj planów na żądanie. Jeżeli wprowadziłeś ograniczenia np. na tablet to trzymaj się ustalonych zasad. Z czasem ewentualnie wprowadź możliwość negocjacji:)

Czytałem kiedyś w mądrym podręczniku, że dziecko zawsze wybierze mniejszą nagrodę, jeżeli na większą musiałoby czekać. Dlatego ważna jest umiejętność budowania w dziecku motywacji i ambicji. Przy tych cechach cierpliwość ma duże możliwości na rozwinięcie skrzydeł.

Opanuj negatywne emocje. Nie pokazuj dziecku złości, zdenerwowania czy też znużenia. Człowiek uczy się najszybciej przez kopiowanie zachowań bliskich mu osób. Jeżeli ty wejdziesz na szczyty cierpliwości to twój berbeć szybko podąży za tobą.

Puzzle. Wspaniała lekcja cierpliwości.

I na koniec lekcja muzyczno wizualnej cierpliwości rodem z Trójmiasta:)

fot. Piotr Chlipalski

Inline
Inline