Kamilowski Menu

Permalink:

Pozory mylą, czyli atrapy, wydmuszki i klakierzy

pozory mylą

Słowa potrafią być niczym makijaż. Dobrze dobrane zasłonią mankamenty i uczynią z człowieka kogoś kim nie jest. Ukryją wszelkiego rodzaju defekty, a pozytywne niuanse są w stanie wrzucić na pierwszy plan w taki sposób, że uczynią je w oczach innych esencją naszej osobowości. Pozory, które mylą percepcję.

Słabość odpowiednio ubrana może imitować siłę. Zdarza się, że nawet idiota swoim milczeniem potrafi z siebie zrobić inteligentną bestyję. Nie okłamujmy się, ale tak się rodzi wiele związków. Szczęka niczym skrzynia ze skarbami, błysk w oku i szarmancki uśmiech potrafią czynić cuda. Wiele kobiecych detektorów kłamstw na tym poległo, chociaż wewnątrz pustostan, gdzie nawet jedna mądra myśl się nie błąka. W drugą stronę jest podobnie. Cudowny uśmiech i długie tory, przez które myśli się tylko o stacji, często u mężczyzn powodują zaćmę… a potem rozczarowanie. I nie ma nic złego w tym, że przywiązujemy taką wagę do tego pierwsze wrażenia. Problemem jest to, że często jest ono zmanipulowane, co wpływa na skalę późniejszej goryczy.

Jak nie spojrzysz to wszędzie wokół zobaczysz, że musimy umieć się sprzedać. Jeżeli chcesz poznać kogoś ciekawego to musisz wywrzeć piorunujące pierwsze wrażenie. Jeżeli chcesz dobrą pracę to musisz zaskoczyć świetnym CV, które z reguły zawiera multum półprawd. I wbijają nam do głowy te bzdury, które bezmyślnie powielamy. Gra pozorów. A jak to powiedziała pewna gimnazjalistka, gdy wygłodniały kupowałem bułkę w Maku „Pozory mylą, a ludzie kurwa zawodzą”. Czyż to nie jest głębokie? Wmawia się nam, że nie chodzi o prawdę, tylko o przedstawienie siebie w sposób jak najbardziej pochlebny, a tym samym naszych motywacji. A to jest cholernie frustrujące, gdyż powoduje wielki dysonans w nas samych.

Trochę górnolotnie, ale Mateusz pisze: „Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni!”. Mija 2000 lat i nic się nie zmienia. Jesteśmy ciągle tacy sami. Niby mądrzejsi o te wszystkie napisane książki, ale czy na pewno? Jak zajebiście by było gdybyśmy trzymali serce na dłoni! Trochę krwawo, ale zajebiście. Bez niedomówień, klakierstwa i zbędnych werbalnych kalorii. Wyobraź sobie, że idziesz do szefa o podwyżkę i ten nie nawija ci makaronu na uszy tylko mówi, że nie, bo jego kuzyn jest pierwszy w kolejce. Albo wygłaszasz bardzo ważną deklarację uczuciową, a w odpowiedzi: „A ja twoje konto!”… Hm, chyba lepiej wiedzieć na czym się stoi, nie? Wszystko rozchodzi się o prawdę. Ona nigdy nie jest piękna i cudownie wyczesana niczym Dawid Hasselhoff. Ta prawda o mnie czy o Tobie na bank jest powyginana, postrzępiona i pełna skaz, ale to właśnie czyni ją wyjątkową i jedyną w swoim rodzaju. Dlaczego jednak zawsze schodzi na drugi plan?

Ale to też nie jest tak by wypowiedzieć wojnę pozorom. Zwłaszcza tym w typowo amerykańskim stylu „-How are you? -Great! Thank you for asking. Im a king of the world!”. Nie przeszkadza mi to, gdyż ta wersja opiera się na relacjach nietrwałych i mało istotnych. Taki uśmiech od ucha do ucha, na pewno nie jest pieprzonym kłamstwem numer jeden. Nie mamy w obowiązku zarażać każdego naszym chwilowym złym samopoczuciem, albo permanentnym stanem depresji. Takie pozory to coś wskazanego. Inaczej ma się to do relacji stałych lub takich, które chcemy aby były stałe. Wtedy takie traktowanie drugiej strony to zwyczajna kpina i niezłe podwaliny pod mniejszy lub większy dramat życiowy.

naiwność

Cały czas sobie powtarzam, że naiwność kocha pozory. I jest to jedna z większych miłości na naszym padole. Jesteśmy niewolnikami pierwszego wrażenia. Fakty przebijają się na ogólny widok w momencie kiedy jest już zbyt późno. Uwielbiamy pozytywny marketing i pozytywny PR. Sam bez wahania stanąłbym przy tej marchewce po prawej stronie… Taki już jestem naiwny.

fot. źródło

Inline
Inline